Kuchnia świata na polskiej wsi
Cóż można więcej napisać o gastronomii w odniesieniu do hotelarstwa i turystyki więcej, aniżeli już zostało napisane na tym blogu? Otóż okazje się że można. To może zaskoczyć, ale w żadnym wypadku nie powinno dziwić. W minionym roku, w polskiej turystyce i gastronomii powstał nowy trend, polegający na otwieraniu gospodarstw agroturystycznych, w których jadłospis jest ściśle określony poprzez daną kuchnię oraz kulturę z innych krajów. Nikogo już nie dziwi gospodarstwo agroturystyczne, w którym zjemy tradycyjne, polskie dania. Jednak proszę sobie wyobrazić ustronne miejscem gdzie mieści się mały pałacyk, a wszystko w nim (wystrój, ubiór obsługi, muzyka oraz jedzenie) stylizowane jest na francuskie. Można zadać pytanie czym to się różni od zwykłej, francuskiej restauracji? Ano tym, że oprócz gastronomii francuskiej, mamy polskie krajobrazy niemiejskie. Czyż można prosić o lepsze połączenie?
Bardziej hotelarstwo niż turystyka
Coraz częściej w ofertach szkół policealnych odnaleźć możemy modny i ładnie brzmiący kierunek o nazwie turystyka i hotelarstwo. W związku z nazwą, duża grupa osób, które mają chęć podjąć naukę na owym kierunku ma nadzieję, że potem będą mogły oprowadzać wycieczki po krajach świata i opowiadać o ich historii oraz zabytkach. Te osoby są bardzo wielkimi idealistami i optymistami. Prawda bowiem, jest o wiele bardziej szara i przyziemna. Po ukończeniu nauki w szkole policealnej na kierunku turystyka i hotelarstwo, otrzymujemy umiejętności, które bardziej zaznaczają ten drugi człon, który następuje po „i”. Otóż z takim wykształceniem dziewczęta najczęściej podejmują pracę recepcjonistek bądź kelnerek w przyhotelowych restauracjach. W końcu nie bez kozery obok nauki dwóch języków, uczniowie turystyki i hotelarstwa mają zajęcia z chodzenia z książką na głowie, niesienia tacy pełnej szklanek oraz pięknego składania serwetek.